Zapisane w pamięci

Fotografia w teatrze

WRZASK KROPLI

Teatr RAZY DWA to istny ocean emocji. Jednak tym razem wystarczyła kropla. Ona była w stanie wydrążyć niejedno skalne serce. I sprawić, że za nią poszły inne, te uronione z niejednego oka.

Spektakl ZAPISANE W PAMIĘCI

Choć na scenie nikt nie krzyczał, to wokół słychać było wrzask, który przenikał do środka człowieka. Rozchodził się po całym ciele, rozpierając je niczym wewnętrzny wybuch.

Na temat problemów społecznych powstał ogrom kampanii informacyjnych, na które spływał wodospad pieniędzy. Jednak nawet tak rwący nurt szmalu nie ma choć części mocy wspomnianej kropli. Bystrzycka młodzież, a raczej jej emocjonalna i intelektualna elita... To oni przemówili głośnym wrzaskiem, nie podnosząc mocniej głosu. Ich cichy krzyk niósł się mocno i docierał skutecznie. Rówieśnikom pokazali, że nie są sami w swej niedoli. Rodzicom, że zrozumienie i zainteresowanie są warte więcej niż inne dobra razem wzięte. Dla nauczycieli również był to bardzo klarowny drogowskaz.

GŁOS POKOLENIA, DROGOWSKAZ DLA STAR(SZ)YCH

Grupa dorastających ludzi stała się głosem swego pokolenia. W wielu z nas obudziła wspomnienia podobnych traum. Może nieco inaczej przechodzonych i czym innym spowodowanych, lecz równie głębokich. Spektakl, który od początku do końca był dziełem nastolatków. Być może dlatego tak przeraźliwie głośny w uszach widowni.

Dzieło, obalające różne mity czasów dzisiejszych. Ktoś powie, że "współczesna młodzież jest zbyt delikatna i rozpieszczona". Jednak my starsi nie byliśmy narażeni na bodźce, które ich dotknąć mogą każdego dnia. I właśnie na tym polega fenomen ich "krzyku". W sposób bardzo obrazowy i wyrazisty pokazali z czym często muszą się zmagać i na co są narażeni. Łatwo jest nazwać przesadnie delikatnym kogoś, kim wicher codziennych zagrożeń targa na wszelkie kierunki. Bez problemu zmarzluchem można uznać kogoś, kto zmaga się z syberyjskim mrozem, gdy samemu odczuwało się co najwyżej suwalski chłód.

Czy dzisiejsi 40-latkowie bywali "bohaterami" memów czy też hejterskim viralem na Tik Toku? Odpowiedzmy sobie sami na tego typu pytania. Ze wszystkich sił starajmy się zrozumieć nim ocenimy.

PRZERAŻAJĄCA AUTENTYCZNOŚĆ

Rówieśnicza przemoc w zakresie cielesnym i emocjonalnym, niezrozumienie ze strony rodziców, niesprawiedliwość ze strony pedagogów... Odtwórcy ról czy wierni sprawozdawcy własnych cierpień? To pytanie, które zadaję sobie po tym spektaklu. Boję się, że prawdziwą odpowiedzią jest opcja druga. Młodzi aktorzy byli przeraźliwie autentyczni na scenie. Jeśli nawet była to fabuła, to w stopniu makabrycznym inspirowana autentycznymi zdarzeniami.

RETROSPEKCYJNE LUSTRO

"Nie ma sztuki bez odbiorców" - rzekła Ewelina Walczak otwierając uROCK Młodych Festiwal nieco ponad miesiąc temu. Tego wieczoru słowa wypowiedziane przez wiceburmistrz Bystrzycy Kłodzkiej przypomniały mi się i zrozumiałem ich prawdziwą moc. Istotą teatru jest scena, lecz czasem warto z uwagą odbyć podróż wzrokiem po widowni. Zdarzyć się może, że rzeka emocji mocno wyleje poza scenę, która jest jej naturalnym korytem. Tak było i tym razem. Istna galeria emocjonalnych stanów. Wiele twarzy były niczym wyjątkowe obrazy pełne treści.

Czy scena była dla nich lustrem pełnym retrospekcji? Zaryzykuję takie właśnie stwierdzenie. Broniłem młodzieży, którą posądza się o "miękkość". Obronię również starszych. Dawniej nie było tak fachowej opieki psychologicznej. Nie było również diagnostyki, która tłumaczyłaby wiele rzeczy. Dzieci PRL czy lat 90-tych (a nawet dorastający na przełomie wieków) często nie były słuchane. Ich krzyk dla starszych zdawał się mieć niesłyszalną częstotliwość.

JESTEŚMY TACY SAMI!

Twarze osób zasiadających na widowni pełne były emocji, a do oczu cisnęły się łzy. Dostaliśmy zatem bardzo wyrazisty obraz problemów młodzieży dzisiejszej, które "za naszych czasów" istniały w nieco innej postaci i miały inne formy ujścia. Jednak bez względu na epokę dorastania łączy nas jedno. Wszyscy mamy uczucia, potrzeby, lęki i swoje problemy. Wszelkie pokoleniowe przepaście połączmy mostami. Za wszelką cenę starajmy się zrozumieć.

My dorośli słuchajmy uważnie, by oni młodzi nie musieli krzyczeć. Wrzeszczeć swoim cierpieniem, poczuciem beznadziei, innymi aktami desperacji. Słuchajmy tego, co do nas mówią, by nie musieli krzyczeć, wołając desperacko o naszą uwagę, uznanie, wsparcie.

KOBIETY, KTÓRE ZMIENIŁY WIELE...

Dwie wspaniałe kobiety. Skrajnie od siebie różne w każdym aspekcie, lecz mocno zjednoczone we wspólnym celu oraz swej przyjaźni. Pierwszą nazwać można zbawicielką bystrzyckiej kultury. Zakładając Teatr RAZY DWA Paulina Kajdanowicz Tchnęła nowe życie w świat miejscowej kultury. Dzieło jej życia inne życia czyni lepszymi, nadaje im sens. Sama pokazuje młodzieży ambitny kierunek. Jest dla nich mentorką i drogowskazem. Dowodem na to, by rozwijać swoje pasje, kształcić się i niezłomnie dążyć do celu.

Ewelina Sowiak... Irytująco skromna, lecz zachwycająco skuteczna. Dobrze wiem ile ta wspaniała dusza dała z siebie dzieciom i młodzieży. Bystrzyca Kłodzka, rok 2038. Młoda kobieta spaceruje z dzieckiem za rękę. Spotyka Ewelinę i zamienia z nią kilka słów. Dzieciątko zwyczajowo pyta: "Mamusiu, a kto to jest ta pani?". Młoda matka odpowiada: "To osoba, która była dla mnie jak matka, przyjaciółka, a potem jak siostra. Była nas wszystkich kimś ważnym i dawała to, czego dać nam nie potrafili ci, którzy powinni". Tak właśnie widzę pracę Eweliny i jej relację z młodzieżą. Nazwana kiedyś przez osobę nastoletnią "teatralną mamą". Postać wybitna, która ma w sobie ogrom dobra. Tymi pokładami cudowności szasta na prawo i lewo, nikomu jej nie skąpiąc. Dziękuję Ci!

KRONIKARSKI OBOWIĄZEK

Spektakl zrealizowano w formie teatru forum. Oznacza to interakcję twórców z publicznością, która miała wpływ na przebieg zdarzeń scenicznych. Zrealizowano go w ramach programu Równać Szanse. Jest to projekt teatralno-fotograficzny. Młodzież poruszyła problemy swego pokolenia również poprzez fotografię kreacyjną. Była to swoista lekcja dorosłości, gdyż decyzyjność w kwestiach artystycznych organizacyjnych i finansowych pozostawiono nastolatkom. Motywem przewodnim projektu był hejt rówieśniczy.

2025 © ReportazFoto.pl
MocneStrony.pro - Aleks Jovicić